Ostatnio między mną, a pewną znajomą doszło do nieporozumienia. Koleżanka rozważała możliwość obejrzenia nowej Godzilli, bo gra tam Bryan Cranston, lepiej znany jako Walter White z serialu Breaking Bad. Odpowiedziałem, że jeśli tylko po to chce iść do kina to nie warto, bo ten aktor gra tam niewielką rolę. Po chwili, zupełnie nieświadomy faktu iż stąpam po cienkim lodzie, dodałem: "chrzanić Waltera, każdy chce zobaczyć Godzillę". Kilka kopnięć później doszedłem do wniosku, że ludzie odpowiedzialni za casting do nowej Godzilli były geniuszami. Pan G nigdy nie był zbyt popularny poza Japonią. W przeciwieństwie do Cranstona, który po Breaking Bad zyskał status gwiazdy. Zaangażowanie go w taki film prawdopodobnie sprawiło, że do kina tłumnie przybyli fani BB tylko po to by zobaczyć Waltera White'a.